Counter Strike: Global Offensive to najnowsza odsłona popularnego modu do Half-Life’a. Już dawno stała się samodzielną grą, a teraz nawet nie wydano już Half-Life’a, a samego CSa. Gra została różnie przyjęta przez społeczeństwo graczy.

Gra z założenia miała połączyć społeczności graczy wcześniejszych CSów: największą 1.6 oraz mniejszą Source’a. Ponadto bardzo chętnie swoich sił próbowali i próbują gracze serii innych gier, jak np. Call of Duty 4. Opinie na temat gry są bardzo różne. Największymi przeciwnikami byli gracze CS 1.6. Z drugiej strony gracze Source’a bardzo chętnie przenieśli się na nową platformę. Ja podzielę się z Wami moją opinią.

Pierwsze moje podejście do CS:GO zrobiłem na początku wakacji, wtedy to była jeszcze wersja beta. Gra w sumie nie przypadła mi do gustu. Grało się jakieś dziwne tryby, mapy nie były przejrzyste. Pograłem trochę, potem wróciłem do CoD4, by zagrać w turnieju MUFLAN.

Drugie podejście było tuż przed oficjalną premierą gry, czyli w sierpniu. Gra została znacznie poprawiona i nawet mnie wciągnęła. Powstawały nawet plany zmiany platformy esportowej i poważnego grania w CS:GO. Plany pokrzyżował kolejny turniej CoD4, więc trzeba było do niego grzecznie wrócić. Później było kolejne podejście do grania, w którym poświęciłem nowemu CSowi więcej czasu, ponieważ gra jest moim zdaniem świetna.

To czego brakuje moim zdaniem w serii Call of Duty, to współpraca pomiędzy graczami, a twórcami gry. Na różnych forach można przeczytać dużo żali i hejtów ludzi z Csa na Valve. Fakt, zdarza się im czasem wprowadzić jakieś nie do końca przemyślanie poprawki, które pogarszają rozgrywkę. Należy jednak spojrzeć jak ta gra wyglądała za czasów bety, a jak wygląda teraz. Valve naprawdę współpracuje z graczami, wysłuchuje ich i czasem prędzej, a czasem później wprowadza poprawki do gry. W Call of Duty wsparcia od twórców właściwie nigdy nie mieliśmy, w końcu to sami scenowicze stworzyli PAMa, a później promoda. Zresztą wystarczy popatrzeć na serię Call of Duty. Od pierwszego Modern Warfare każda kolejna gra jest coraz gorsza.

Druga rzecz w CS:GO, która sprawia, że to jest to gra nastawiona na eSport to menu główne gry. Taka prosta rzecz, czyli umieszczanie w miarę na bieżąco informacji o ostatnich turniejach i ich wynikach. Sprawia to, że każdy gracz mający styczność z tą grą ma pojęcie, że można w to grać turniejowo i wygrać niezłą kasę. Może zostać graczem albo chociaż kibicem. Wie z czym to się je. W tym czasie gracze serii Call of Duty są albo zajęci wbijaniem leveli albo ubijaniem zombie.

News o turnieju Copenhagen Games
News o turnieju Copenhagen Games w menu głównym CS:GO

Kolejnym udogodnieniem dla graczy, który wymyślili twórcy, to matchmaking. System zaciągnięty z gier typu League of Legends. Wchodzimy sobie w ten moduł, dodajemy (lub nie) znajomych, czekamy chwilę i mamy mecz 5 na 5. Teoretycznie jesteśmy dobrani skillowo, mamy ustawiony serwer, który nie jest w sumie taki zły. Niestety nie wszystko w tym systemie działa idealnie. Po pierwsze mapy nie są turniejowe. Używana jest ich gorsza wersja. Mapy turniejowe są zazwyczaj oznaczone dodatkiem _se. Różnią się jedynie tym, że są pozbawione pyłu unoszącego się na mapie przez co są dużo bardziej przejrzyste. Nie wiem jaki jest powód ustawienia tych map w mm, ale mam nadzieję, że pod naciskiem sceny zostanie to zmienione. Ponadto zasady rozgrywki też nie są w 100% turniejowe, ponieważ runda trwa 2 minuty, a nie 1:45 oraz można kupić tylko jednego flasha, a nie dwa. Drobne szczegóły, która wypadałoby zmienić. Mam nadzieję, że kiedyś to się stanie.

Panel matchmaking w CS:GO
Panel matchmaking w CS:GO

Słabym punktem gry jest brak nowych map. Wszystkie to odświeżone wersje starych map z 1.6. Jedyna nowa mapa Vertigo okazała się porażką, być może więc twórcy z powodu braku weny postanowili nie ryzykować i postawili na sprawdzone lokacje. W każdym razie mapy są przyzwoite, o ile są pozbawione mgły. Mamy za to możliwość pobrania map wykonywanych przez społeczność graczy, ale nie są one wykorzystywane turniejowo. Poza de_mirage_csgo, ale ona już była stworzona przez graczy w poprzednich wersjach. Mapy turniejowe mają jeszcze jedną wadę. Często jedna strona na mapie ma dużą przewagę nad drugą. Chociażby Nuke. Jest to mapa wyraźnie pod antyterrorystów. Antyerroryści zazwyczaj wygrywają 12 czy 13 rund, a terroryści mają wtedy odpowiednio 3 czy 2. Następnie drudzy gonią wynik, co na koniec daje nam rundowo zbliżony rezultat. W praktyce wydaje mi się, że rozgrywka w takim momencie traci nieco na atrakcyjności, gdyż przewagę ciągle ma tylko jedna strona. Dodatkowo na tego typu mapie o wyniku może zadecydować praktycznie wygrana runda pistoletowa w terro.

Warto teraz wspomnieć o samej rozgrywce. Zacznijmy od tego na co się zwraca uwagę na początku, czyli strzelanie. W Csie jest ono dużo trudniejsze niż w już wspominanym przeze mnie wielokrotnie Call of Duty. Wymaga więc to więcej czasu i trudu od nas, aby być lepszym graczem pod tym względem. Zważając na wątek eSportowo, to jest to na pewno bardzo dobra rzecz. Gracze muszą poświęcać więcej czasu na treningi, a zróżnicowanie ich poziomu jest o wiele większe. Z drugiej strony ma to też swoje wady, bo może prowadzić do szybkiego zniechęcenia się nowych graczy. W końcu twórcy gier już od dawna przyzwyczają, że gra ma być łatwa i przyjemna. Ludzie szybko przyzwyczajają się do takich rzeczy i jak pojawiają się problemy, to ich unikają, czyli nie grają w taką grę. Przeprowadziłem swojego czasu nawet taki test. Był u mnie kolega, który w strzelanki nie gra zbyt dużo. Włączyłem mu najpierw CS:GO, pograł chwile na pierwszym lepszym Deathmatchu i stwierdził, że to bezsensu, nie może nic ustrzelić i nie chce w to grać. Później włączyłem mu CoD4 na tych samych zasadach. Fragowanie przychodziło mu dużo łatwiej, to i z przyjemnością zagrał dwie mapki.

Warto wytłumaczyć z czego wynika to zróżnicowanie trudności w strzelaniu w tych grach. Pierwszą rzeczą jest możliwość dokładnego celowania broni (tzw. ironsight) w grach typu CoD, natomiast w CS mamy widok strzelania ‚z biodra’ przez całą rozgrywkę. Dokładność celowania w CoD jest ciągle taka sama, niezależnie czy biegamy, skaczemy itd. zależy tylko do tego czy celownik mamy wymierzony w przeciwnika. W CS aby celność strzelania zależy od tego czy się poruszamy czy też nie. Dodatkowym współczynnikiem, od którego zależy celność strzelania, to to ile kulek wypuszczamy z magazynka na raz. W CoDzie pocisk zawsze leci tam gdzie obecnie znajduje się muszka broni. W CS:GO, gdy zaczynamy strzelać większą serią kule lecą wyżej niż mamy celownik, a dodatkowo rozchodzą się na boki. Będzie to można zaobserwować na filmiku dołączonym do filmiku. Warto też wspomnieć o wartości otrzymywanych obrażeń w zależności od zadawanych obrażeń. W przypadku CoD4 mamy tak, że strzał w głowę z AK47 zabiera 98 hp z najbliższej odległości. Wartość ta spada w zależności od dystansu. Strzał w korpus z bliskiej odległości zabiera około 50 hp, a strzał w nogi ponad 30. Wynika z tego, że niezależnie jak się celuje z bliskiej odległości, to potrzeba 2 lub 3 strzały, aby pokonać przeciwnika. W CS mamy tak, że w przypadku AK47 jeden strzał w głowę zabiera ponad 100 hp, niezależnie od dystansu. Natomiast strzały w korpus zabierają nieco ponad 30 hp. W nogi około 20. Daje to rezultat taki, że możemy zabić 1 strzałem w głowę albo 3-4 w korpus. Wynika z tego, że gracz CS musi koncentrować się na tym, aby trafiać w głowę, czyli pole w jakie najlepiej byłoby trafić jest znacznie mniejsze niż w CoD4, gdzie tym polem jest postać od pasa w górę.

[youtube id=”OJvwsuA3_tk” width=”600″ height=”350″]
Filmik niestety w języku rosyjskim, ale w zupełności oddaje, to o czym była mowa.

Istotna różnica jest również w graniu drużynowym. Zespół, żeby odnosił sukcesy w dłuższym okresie czasu, to musi być naprawdę zespół. Nie wyobrażam sobie, żeby to mogło funkcjonować inaczej. Współpraca graczy jest tutaj bardzo istotna. Wymusza to w dużej mierze system pieniężny stosowany w Counter Strike’u od samego początku. Osobom nie wtajemniczonym tłumaczę, że za każdą wygraną rundę, zabicie przeciwnika czy podłożenie bomby dostaje się pieniądze, za które w kolejnych kupujemy bronie, pancerz czy granaty. Z tego powodu każda runda jest bardzo ważna, bo głupie przegranie jednej sytuacji może spowodować, że w następnej będziemy biednymi wojownikami i nie będzie nas stać na bronie, przez co najprawdopodobniej przegrywamy następną rundę. Z tego względu wzrasta w dużym stopniu poziom taktyczny rozgrywki. Jeżeli chcemy być dobrzy, to oprócz mistycznego poziomu strzelania potrzebujemy jeszcze umieć rozsądnie wydawać swoje pieniądze, liczyć pieniądze przeciwnika i przewidywać związane z tym jego ruchy. Dodatkowo musimy mieć przygotowane zagrania drużynowe na rundy: pistoletowe (pierwsza runda na danej strony mapy); gdy mamy pieniądze i przeciwnik ma pieniądze; gdy średnio mamy pieniądze, a przeciwnik ma dużo itd.. Tworzy się bardzo wiele kombinacji, a jeżeli gramy z bardzo dobrym przeciwnikiem, to najlepiej, żebyśmy byli przygotowani na każdą możliwość. Wymaga to w szczególności od lidera koncentracji, kreatywności. Bardzo dobrze by było, gdyby miał jeszcze kompanów, którzy darzą go zaufaniem oraz są zdyscyplinowani. To jest właśnie dla mnie najciekawszy aspekt CSa, którego wcześniej nie doceniałem, a zauważyłem go, gdy poświęciłem mu więcej czasu.

d2
Wcześniej wspomniana widoczność. Na screenach różnica pomiędzy widocznością jest mniejsza, bo pył w grze jest ruchomy i bardziej utrudnia widoczność.

Dodatkowo system pieniężny wymusza na graczach opanowanie umiejętności strzelania z kilku broni. Opcja minimum, to przynajmniej 3 bronie na stronę. Dla przykładu dla terrorystów jest to: pistolet – glock, słabszy karabin – galil i najlepszy karabin AK47. Dodatkowo wskazane byłoby dobre władanie, którąś z broni krótkich (np. bizon) i ewentualnie jak ktoś ma zapędy snajperskie – AWP. W każdym razie daje nam to, co najmniej 6 broni, z którymi trzeba umieć sobie radzić, żeby się odnaleźć w świecie CSa. W CoD4 sprawa wygląda znacznie prościej. Po pierwsze niezależnie od strony mamy takie same bronie do wyboru. Różnią się tylko klasy wojowników. Używane są: snajper, spec-ops i assault. Snajper, to wiadomo, maksymalnie 1 w teamie. Spec-ops ogranicza się do AK-74u, a assault do AK47. Dodajemy do tego pistolet, czyli Desert Eagle i mamy wszystko. Generalnie można się nauczyć tylko 1 klasy, co daje name broń plus pistolet do nauczenia. Sprawa o wiele prostsza.

Z drugiej strony system pieniężny powoduje, że niektóre rundy są bardzo łatwe do przewidzenia. W szczególności rundy, gdy jedna drużyna ma dużo funduszy i dobre bronie, a przeciwnicy grają pistoletami. Są to momenty, w których dla mnie jako widza gra traci na widowiskowości. W grach, w których nie ma systemu pieniężnego wynik każdej rundy jest sprawą otwartą. Dla widza jest to może być to ciekawsze rozwiązanie, ale to już raczej jest kwestia gustu. Na pewno widz, który nie grał w strzelankę, a będzie ją oglądał, szybciej się połapie w grze, w której tego systemu pieniężnego nie ma.

Rzeczą, której brakuje w innych grach jest z pewnością  GOTV. Dla graczy poprzednich wersji, to żadna nowość, ale dla innych coś nowego. GOTV umożliwia nam oglądanie gry w trybie widza bez wchodzenia na serwer gry. W żadnym wypadku nie przeszkadzamy zawodnikom rozgrywającym mecz, ale możemy ich obserwować. Ponadto później demko z GOTV umożliwia nam obejrzenie powtórki meczu z dowolnej perspektywy: z oczu dowolnego gracza, z góry mapy, z boku mapy itd. Świetna rzecz. Daje możliwość podejrzenia taktyk drużyn czy też zachowań konkretnych graczy. Dodatkowo wymusza od czołowych drużyn ciągłego udoskonalania swojej gry i tworzenia nowych zagrywek, żeby inni nie mogli się dostosować do gry pod nich.

Statystyki znajomych
Statystyki znajomych

Ciekawym dodatkiem jest również możliwość sprawdzenia swoich wyników oraz wyników kolegów z gry. Mamy wgląd w różne statystyki, a najciekawsze dla mnie to ratio (stosunek fragów do zgonów), trafienia w głowę i trafienia ogólnie. Taka mała rzecz, a cieszy.

Podsumowując Counter Strike: Global Offensive jest świetną grą. Zdecydowanie najlepiej dostosowaną do rozgrywek turniejowych ze wszystkich drużynowych FPSów. Do tego jest grą tanią, ponieważ możemy kupić do niej konto steam za około 30 zł. Gdybym był młodszy i miał więcej czasu na granie, to z miłą chęcią bym w nią trenował. Niestety nie te lata, a CoD4 też jest super.